wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział II

Lot minął bardzo przyjemnie. Po niecałych 4 godzinach wylądowaliśmy w Londynie. Wysiadłam z samolotu, przeszłam wszystkie formalności dotyczące przylotu i opuściłam lotnisko. Patricia nawet nie wiedziała, że przyleciałam, chciałam zrobić jej niespodziankę. Jest sobota, jak ją znam leży właśnie przed telewizorem.

Wyszłam na ulicę i zatrzymałam przejeżdżającą taksówkę. Kierowca pomógł mi włożyć walizkę do bagażnika, a następnie zawiózł mnie pod wskazany adres. Gdy dojechaliśmy na miejsce zapłaciłam, podziękowałam, pożegnałam się i wyszłam z auta. Wzięłam walizkę, po czym weszłam do bloku zamieszkiwanego przez moją przyjaciółkę. Windą wjechałam na 8 piętro i zadzwoniłam do drzwi numer 102. Po kilku minutach otworzyła mi Patricia. Jej mina gdy mnie zobaczyła – bezcenna.

-Heeej, niespodzianka ! – powiedziałam po czym rzuciłam się jej na szyję

-Witaaam, a co ty tu robisz ? – spytała oddając uścisk

Nie odpowiadając weszłam do mieszkania, zdjęłam kurtkę, buty i usiadłam na kanapie. Nie wiedziałam, co jej odpowiedzieć. Nagle po moim policzku spłynęła łza. Za nią kolejna, pozostawiając po sobie mokre korytarze.

-Ej, Kate, co się stało ? – spytała zmartwiona Patricia.

-Mama .. umarła .. jaa.., jaa tam niee .. wróce – wydukałam płacząc coraz bardziej. W oczach mojej przyjaciółki również zobaczyłam łzy.

-Wszystko rozumiem – odpowiedziała. Wiedziała o tym, co robił mój ojciec i o tym jak ważna była dla mnie mama – Zostajesz u mnie. Będzie ciężko, ale jakoś sobie poradzimy.

Po tych słowach mocno mnie przytuliła. Chodź wyprowadziła się z Sewilli kilka lat temu i od tej pory się nie widziałyśmy, utrzymywałyśmy stały kontakt i zawsze mogłam na nią liczyć. Nie wiem, jakbym sobie bez niej poradziła.

Był już późny wieczór i byłam bardzo zmęczona. Zjadłyśmy kolację, wzięłam prysznic i położyłam się spać. Tej nocy śniła mi się mama. Jej turkusowe oczy wpatrzone były we mnie, biegającą po placu zabaw. Będę za nią tęsknić. Już tęsknię.

 

Rano obudził mnie śpiew ptaków za oknem. Pomimo tego wszystkiego czułam się szczęśliwa. Po śniadaniu i porannej toaletce postanowiłam zwiedzić Londyn. Nigdy wcześniej tu nie byłam, choć bardzo chciałam. Zostawiłam wciąż śpiącej Patricii kartkę, aby się o mnie nie martwiła i wyszłam.

Wsiadłam do pierwszego autobusu jadącego do centrum miasta. Po kilkunastu minutach byłam na miejscu. Ustałam na brzegu Tamizy wpatrzona w zabytki znajdujące się po drugiej stronie rzeki. Potężne mosty, na których ruch nigdy nie zanika, ogromne London Eye, kręcące się w kółko do znudzenia. Podziwiam ludzi, którzy odważyli się tam wsiąść. W oddali ujrzałam wielki i piękny Pałac Buckingham. W jego pobliżu zauważyłam Big Bena. Widząc go wybuchłam śmiechem, wspomnienia z podstawówki wróciły.

Chwilę patrzyłam na ten cały piękny widok, a później postanowiłam wrócić do domu, ponieważ zbierało się na deszcz. Powietrze było tak przyjemnie wilgotne, że postanowiłam iść pieszo. Idąc ulicami Londynu patrzyłam na tych wszystkich ludzi i zastanawiałam się, jaka jest ich historia. Nagle uświadomiłam sobie, że muszę znaleźć jakąś pracę, bo przecież Patricia nie może mnie całe życie utrzymywać. Wtedy zobaczyłam ogłoszenie widniejące na jednym z budynków:

„Poszukujemy osoby chętnej objąć stanowisko nauczyciela pływania w miejskiej pływalni. Preferujemy młode, zwinne osoby. Wysokie wynagrodzenie. Chętnych prosimy o kontakt pod numerem telefonu: xxx xxx xxx „

-Przecież to idealna praca dla mnie ! – krzyknęłam sama do siebie, a przechodzące osoby spojrzały na mnie, jakbym była nienormalna. Bez wahania wyciągnęłam z kieszeni telefon i zadzwoniłam pod wskazany numer. Po kilku sekundach w słuchawce usłyszałam ciepły, kobiecy głos:

-Witam, miejska pływalnia. W czym mogę służyć ?

-Dzień dobry. Ja w sprawie ogłoszenia o pracę – odpowiedziałam równie uprzejmie.

-Ach, tak. Zapraszamy na rozmowę kwalifikacyjną jutro o 13.00

-Dobrze, przyjdę. Dziękuję bardzo, do widzenia.

-Do widzenia – pożegnała mnie kobieta a ja zakończyłam połączenie.

Zaczynało padać, więc szybkim krokiem wróciłam do mieszkania Patrici.

 
 
 
Następnego dnia zaspałam i wstałam o 11. W pośpiechu uszykowałam się, zjadłam śniadanie i ruszyłam w stronę basenu. Na miejscu byłam o 12.50.

-Ufff, ledwo zdążyłam – pomyślałam i weszłam do budynku.

Przy wejściu czekała na mnie elegancka kobieta. Chyba ta sama, z którą rozmawiałam wczoraj przez telefon. Zaprosiła mnie do swojego gabinetu i zadała szereg pytań. Dokładnie przejrzała moje CV, pytała o moje doświadczenie pływackie i umiejętność udzielania pierwszej pomocy. Po ponad godzinie oznajmiła mi, że nikt oprócz mnie nie zgłosił się na tą posadę, a ja wyglądam na porządną osobę, więc mnie zatrudnia. Bardzo się ucieszyłam. W końcu będę robić to co kocham ! Kristen, bo tak miała na imię moja pracodawczyni, powiedziała, że mogę zacząć pracę już jutro. Miałam stawić się na miejscu o 7.00, aby poznać załogę i trochę się rozpatrzeć.

__________________________________________
No i mamy II rozdział ;).
Mam nadzieję, że się wam spodoba.
Chciałam bardzo podziękować za komentarze pod pierwszym rozdziałem, to naprawdę wiele dla mnie znaczy i daje motywację do dalszego pisania <33.
Pozdrawiam, trzymajcie się ;3

niedziela, 4 sierpnia 2013

Rozdział I

Wbiegłam do domu i gwałtownie zatrzasnęłam za sobą drzwi. Cała zalana łzami weszłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam ryczeć jak dwu letnie dziecko. Nie mogłam złapać powietrza, dławiłam się własnymi łzami. Jeszcze nigdy tak nie płakałam, nawet gdy oznajmiono mi tą informację. Wiecie jak to jest być na pogrzebie własnej matki ? Ja wiem. Tak, właśnie wróciłam z pogrzebu mojej kochanej mamy. Była najbliższą mi osobą. I odeszła. Po prostu zemdlała i uderzyła głową w róg szafki. Odeszła zostawiając mnie samą z ojcem. Nie, nie mogę go nazwać ojcem. To potwór. Od kiedy skończyłam 10 lat bije mnie i wykorzystuje. Teraz mam tylko Patricie, ale ona mieszka na drugim końcu Europy. W Londynie. A ja w Sewilli. Nie dam rady. Jeśli tu zostanę, prędzej czy później umrę. Albo z głodu, bo ojciec przepije wszystkie pieniądze, pobije mnie na śmierć lub po prostu sama się wykończę.

Z namysły wyrwał mnie trzask wejściowych drzwi.

- Wrócił – pomyślałam.

- Katrinaaa ! Gdzie obiad ? – usłyszałam krzyk ojca.

Wyszłam z pokoju, zeszłam na dół i powiedziałam:

- Mama nie żyje a ty tak po prostu pytasz się o obiad ?

- Była zwykłą suką, czego mam żałować ?! – usłyszałam jego obojętny głos.

Wtedy przesadził. Moja mama, która była moim jedynym oparciem nie żyje, a on tak o niej mówi ? Wybuchłam. Podeszłam do niego i po prostu uderzyłam go w twarz po czym szybko wybiegłam z domu.

Stałam po środku ulicy w rozmazanym makijażu i czarnej, pogniecionej sukience której nie zdążyłam zmienić po powrocie. Szłam ulicą rozmyślając nad moim życiem.

Nagle minęły mnie 3 dziewczyny. Śmiały się, żartowały, były po prostu szczęśliwe. Ja w głębi duszy nigdy taka nie byłam. Ale czemu nie mogę zacząć teraz ? Wtedy dotarło do mnie, że muszę cos zrobić ze swoim życiem. Wyjechać. Jak najdalej stąd. Zapomnieć i zacząć żyć od nowa. Zawróciłam i podążałam w stronę domu.

Gdy przekroczyłam próg usłyszałam głośne chrapanie.

-Przez godzinę tak się nachlał, że już ledwo żyje – pomyślałam i ruszyłam w stronę mojego pokoju. Z dna szafy wyciągnęłam wielką, fioletową walizkę w kwiaty i zaczęłam się pakować. Włożyłam tam wszystkie ubrania, buty, kilka książek, pamiątek, rodzinne albumy ze zdjęciami i wiele innych rzeczy. Wzięłam też wszystkie swoje pieniądze i zabrałam kilkaset złotych z portfela ojca. Mi się bardziej przydadzą, nie wyrzucę ich w błoto, a raczej w wódkę, tak jak on.

Po kilkudziesięciu minutach byłam już spakowana. Wzięłam prysznic, włosy związałam w koński ogon, założyłam to:





i wyszłam z domu. Wzięłam taksówkę i pojechałam na lotnisko. Wiem, to szalone. Ale chciałam wyjechać stąd jak najszybciej.

Kupiłam bilet na lot do Londynu i usiadłam w poczekalni. Założyłam słuchawki i włączyłam moją ulubioną piosenkę – „Freedom” Nicki Minaj. Nawet nie zauważyłam, kiedy minęły 2 godziny, a ja siedziałam w samolocie.
____________________________________________________

No i jest I rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba ;).
Jeżeli przeczytałaś/eś - zostaw komentarz. Jeżeli Ci się nie chce możesz nawet napisać coś w stylu 'gsafxdsfgsfhyzyhaft ', żebyśmy tylko wiedziały, że ktoś czyta :).
I przepraszam za błędy.
Nie wiem, kiedy pojawi się kolejny rozdział, mam nadzieję, że niedługo.
Pozdrawiam, kocham was, Aggat ♥. :**

sobota, 3 sierpnia 2013

Prolog.

Życie. Nikt nie powiedział, że będzie łatwe. Zwłaszcza dla mnie.
Przemoc rodzinna ? Dla niektórych to niedorzeczne, lecz jednak to możliwe. Moje życie stawało się coraz bardziej pozbawione sensu. W każdym momencie czułam strach.
Miałam dość ...

Let's go !

Hej ! Bloga będzie prowadziła Directionerka Aggat ♥. Będę pisać opowiadanie o One Direction. To moja pierwsza notka i dopiero zaczynam w tym "biznesie", więc proszę o wyrozumiałość. ;)
Zaraz w zakładce 'bohaterowie' pojawią się osoby występujące w moim opowiadaniu. Pojawią się też zakładki dzięki którym dowiecie się czegoś o mnie i będziecie mogli się ze mną skontaktować. Następnie ukaże się prolog. Ahhh, mam dziś sporo roboty :D.